Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

Na początku stycznia prawie zginąłem. W jednym ułamku sekundy krzyczałem: „O kurwa!”, a w drugim zdążyłem dodać: „Będzie co będzie!”. Później z całym impetem rzuciło nas na drzewa, metal z samochodu rozrywał się z trzaskiem, a tłuczone szkło rozsypało się dookoła. Kilka minut później scenerię rozświetliły niebieskie światła straży pożarnej i karetki. Z samochodu zostało niewiele i mało brakowało żeby ze mnie zostało jeszcze mniej.

W swojej głowie na kilka sekund już byłem martwy i w tym czasie nie było mi szkoda, że nie osiągnąłem więcej. Może troszkę. Żałowałem, że nie zrobiłem dla siebie więcej przyjemnych, dobrych rzeczy. Kiedy jest się blisko śmierci życie nie przelatuje przed oczami. Przelatują bardzo plastyczne, świetliste sceny przedstawiające to, czego się nie zrobiło. Twarze osób trzecich, nauczycieli, przechodniów i aktorów z brukowców odsuwają się za horyzont, a przed oczami ma się tylko twarze najbliższych. Tych, którym nie mówiłeś, że ich kochasz.

Kiedy ma się szesnaście, siedemnaście, no może dwadzieścia pięć lat (tak strzelam) to szuka się sensu życia. Po omacku i z trudem. Wydaje się wtedy, że żeby życie miało sens to trzeba zrobić coś fantastycznego. Nie wiadomo co dokładnie, ale odkrycie szczepionki na wirusa ebola brzmi nieźle. Sprawia to, że dążymy do tego, żeby jak najwięcej osiągnąć, chociaż w rzeczywistości osiągnięcia są skutkiem robienia określonych czynności wyjątkowo dobrze. Nie jest to możliwe bez odczuwania satysfakcji z ich wykonywania.

W zeszłym miesiącu gościłem na blogu ponad 120 tys. osób, a on zaliczył pół miliona odsłon. Po prostu łał! Jednak przy okazji dowiedziałem się też, że jestem pracoholikiem, to bardzo nieładnie, że zarabiam pieniądze, jestem hedonistą, a w moim życiu z pewnością brakuje głębi i wartości. Zawsze najlepiej znają cię osoby, które nic o tobie nie wiedzą.

Może i jestem hedonistą, ale odkąd życie polega na umartwianiu się? Lubię siąść w kawiarni i pić kawę gorącą, słodką i z mlekiem.
Lubię iść do kina i nielegalnie się w nim upijać.
Lubię jeść kanapki na ciepło z mozzarellą i szynką parmeńską.
Lubię czuć pod stopami ciepły piasek i pływać w morzu.
Lubię lecąc samolotem patrzeć na chmury.
Lubię pieniądze nie dla nich samych, ale dla możliwości rozwijania nowych projektów.
Chcę mieć i w przeciągu następnych kilku lat będę miał świetną rodzinę.
Chcę dać z siebie 100% mając gdzieś konwenanse.
Chcę kiedyś obudzić się w świecie szczęśliwych osób nieposiadających mentalności biedaków. Wierzę, że się do tego przyczynię, chociaż przez to mogę wydawać się zadufanym bucem.

Nie przeproszę za to, że dużo pracuję, bo robię to, co dla mnie ważne, a nie coś przy czym zgrzytam zębami. Jeśli robię to drugie to tylko jeśli sprzedaję godzinę swojego czasu za 500 złotych.

Kiedyś napisałem tekst „Przepis na życie”. Była nim pusta strona. Można zapisać ją jak się chce. Problem w tym, że większość osób oddaje długopis komuś innemu. Żyje po to, żeby spełnić oczekiwania rodziców, wybrać zawód tylko ze względu na pieniądze i bojąc się opinii innych. Świat jest pełen kolorowych osób, które nigdy nie zdejmą z siebie szarej maski.

Nie wiem ile poznałem osób. Pewnie kilka tysięcy. Wśród nich nie spotkałem nikogo kto nie miałby wyjątkowego talentu. Za to spotkałem mnóstwo takich, które robiły coś całkiem innego niż to w czym były dobre. Znam dziewczynę, która opowiada historie lepiej niż połowa coachów i stand-uperów, a pracuje w sklepie zoologicznym czyszcząc klatki z gówna. Znam inną dziewczynę, która pisze jak marzenie i jest jak trzy razy lepsza niż Lena Dunham, a która owszem, pisze, ale magisterki na zamówienie. Znam też chłopaka, który potrafi składać motocykle, a studiuje prawo. Znam pielęgniarkę, która już do końca życia będzie żałowała, że nie jest lekarzem, bo nie podeszła drugi raz do rekrutacji, więc wolała zmarnować 40 lat życia niż poświęcić rok na przygotowania.

Z wyborów jakie dokonujesz ma znaczenie tylko jeden – decyzja czy będziesz robić rzeczy, które cię uszczęśliwiają czy te, które według innych powinieneś robić. Tyle! Bez nadmiernego komplikowania. Bez wmawiania sobie jakie to życie jest trudne i jak wiele powinieneś osiągnąć. Słowo „powinieneś” nie idzie w parze z tym co wewnętrznie dla ciebie dobre. Wakacje dwa razy do roku, określanie siebie w 140 znakach, spotykanie się z osobami, których nie lubisz, korpo-life, obecne wzorce piękna, toksyczni ludzie, portale randkowe zamiast prawdziwych relacji. Jeśli tego nie lubisz to powiedz grzecznie: „Mam to w dupie”.

Chcesz być otyły? To bądź. Chcesz się bzykać dziesięć razy dziennie? To proszę bardzo. Chcesz mieć miliardy i własny wieżowiec? To zarabiaj. Chcesz mieć dzieci? Nic skomplikowanego. Chcesz ratować szczeniaczki? Proszę bardzo.

Możesz żyć chwilą. Możesz oddać gorsze dzisiaj za lepsze jutro. Tylko rób to co czujesz bez dorabiania do tego ideologii. Nie urodziłeś się po to, żeby się tłumaczyć. Nie urodziłeś się po to, żeby zdobywać sympatię każdej spotkanej osoby. Nie urodziłeś się po to, żeby otaczać się osobami i rzeczami, które odejmują ci energię.

Poświęć czas marnowany na walczenie z tym, co ciebie wkurwia na budowę tego z czym będziesz czuł się dobrze. Małostkowych, mentalnych biedaków jest już wystarczająco dużo, więc skończ z rozpamiętywaniem przeszłości, spełnianiem cudzych oczekiwań i traktowaniem siebie gorzej niż traktują cię inni ludzie.

Nie musi być łatwo. Ważne, żeby było warto to robić.

Jeśli przyjmie się, że cały okres istnienia Ziemi to jedna doba, to pierwszy człowiek pojawił się cztery sekundy temu. Twoje życie nie znaczy wiele, ale jeśli masz inny cel niż wstawać codziennie z uśmiechem na ustach to wtedy nie znaczy nic.

Lepszego sensu życia nie znajdziesz.




Amen.




http://volantification.pl/2015/02/02/lepszego-sensu-zycia-nie-znajdziesz

8398 59f7 390
: /  M.Halber

PORTRET KOBIECY

Musi być do wyboru,
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.

— Wisława Szymborska
Reposted fromzgr zgr viaczekoladaaa czekoladaaa
8362 7a33 390
S. Monteforie- Morze utraconej miłości
Reposted fromMerlinka Merlinka viaczekoladaaa czekoladaaa
5321 52e4 390
Reposted fromstockholmsyndrome stockholmsyndrome viamora mora
– (...) Często łudzi nas własna próżność. Kobietom się wydaje, że uwielbienie istotnie coś znaczy.
– A mężczyźni robią wszystko, co mogą, by kobietom tak się wydawało.
— Jane Austen, " Duma i uprzedzenie"
Reposted fromcoupdetat coupdetat viamora mora
6493 f75a 390
Ron Hicks, "Stollen Kiss"
Reposted fromcichystuKot cichystuKot viaunmadebeds unmadebeds
7654 96ca 390
Reposted frommayamar mayamar viaunmadebeds unmadebeds
1433 9cc6 390
6549 6d30 390
Reposted fromkarmacoma karmacoma viailovemovies ilovemovies
Nie każdy facet jest w stanie udźwignąć Twoją kruchość, wnętrze i dlatego po prostu spierdala.
— znalezione.
Reposted fromMsChocolate MsChocolate viakarmacoma karmacoma
fajnie mieć za kim tęsknić
0349 2bd3 390
5955 8038 390
Reposted fromsol-mineur sol-mineur viainsanedreamer insanedreamer
6641 a4cc 390
2378 8914 390
Reposted fromkayceedillaaa kayceedillaaa viaunmadebeds unmadebeds
1890 fb6c 390
Radzimir!
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl